á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
Zawiłości owych zagadnień próbował w naukowy sposób zbadać w latach 60-tych XX wieku angielski psychiatra John Barker. Założył on Biuro Przeczuć w którym starał się gromadzić wysyłane do niego listy osób mających różne przeczucia dotyczące spodziewanych katastrof lub wypadków. (...)
Już sam podtytuł książki ,,Historia psychiatry, który chciał przewidzieć przyszłość" brzmi na tyle sensacyjnie, że aż kusi do zgłębienia się w lekturę. Kto jednak oczekiwałby odkrycia jakiś tajemnic, ekscytacji na granicy parapsychologii, to niech lepiej poprzestanie jedynie na pierwszym rozdziale. Owszem, książka we fragmentach opisujących wielkie tragedie, takie jak ta z osunięciem się górniczego wyrobiska na walijskie miasteczko Aberfan, albo pożar szpitala psychiatrycznego w Shelton wciąga na tyle, że czyta się ją z zapartym tchem. Jednak sam opis zajęć jakimi zajmował się John Barker wydaje się już mniej interesujący. Żeby uczynić książkę jeszcze bardziej ciężkostrawną autor wtrąca liczne dygresje dotyczące różnych teorii z dziedziny psychologii, filozofii i nauk medycznych. Mnożą się nazwiska uczonych, często zupełnie bezsensu wspominanych w książce.
Czy powstanie Biura Przeczuć wniosło coś istotnego do historii psychiatrii? Czy wszystkie te badania miały w ogóle jakiś sens? I czy Barker był w stanie przewidzieć swoją własną śmierć? Odpowiedzi na te pytania będą nagrodą dla tych, którzy jednak wbrew rozległym opisom i dygresyjnym przeciwnościom spróbują przebrnąć przez całą książkę i zgodnie ze swymi przewidywaniami dotrą szczęśliwie do jej końca.
Trzeba jednak przyznać, że mimo bardzo intrygującego punktu wyjścia książka nie w pełni wykorzystuje swój potencjał. Na jej korzyść działa niewątpliwie przystępny język — publikację czyta się płynnie, a styl autora jest klarowny i przyjazny dla czytelnika. Widać również solidną pracę reporterską i próbę uporządkowania materiału źródłowego. Niestety, w trakcie lektury odniosłem wrażenie, że autor nie do końca miał spójną koncepcję narracyjną dla całej książki. Opowieść często „przeskakuje” pomiędzy wątkami, przez co momentami traci rytm i wyraźny kierunek.
Zamiast pogłębionej analizy samego fenomenu przeczuć oraz jego naukowych lub psychologicznych implikacji, czytelnik otrzymuje raczej zbiór luźniej powiązanych historii i epizodów. Niektóre z nich są interesujące, inne natomiast sprawiają wrażenie pobocznych dygresji, które nie wnoszą wiele do głównej narracji. W efekcie książka pozostawia pewien niedosyt — szczególnie u czytelników liczących na bardziej systematyczne i pogłębione przedstawienie tematu.
Nie jest to zła publikacja — czyta się ją sprawnie i miejscami potrafi zaciekawić. Jednak przy tak obiecującym temacie oczekiwałem pracy bardziej zwartej, pogłębionej i konsekwentnej w konstrukcji. Ostatecznie jest to książka poprawna, lecz niewykorzystująca w pełni potencjału niezwykle interesującego zagadnienia, które stanowi jej punkt wyjścia.
📖 22:50 · 21.02.2026 · 20/2026 · (P)